Kategorie
Homilia

NIEDZIELA ŚWIĘTEJ RODZINY – „A”

Program w TV na temat przyszłości narodu. Ujemny przyrost naturalny. Przy obecnym: w 2100 roku Polaków w kraju najwyżej 22 miliony. Jedna z przyczyn: dziś rodzice fundują nam pokolenia małych „cesarzy”. Mają jedno dziecko, obsypują je najróżniejszymi, najnowszymi prezentami… wszystko dla niego. Na kolejne nas nie stać, bo nie będziemy w stanie zapewnić im tego samego, co pierwszemu. Tacy rozkapryszeni mają budować naszą przyszłość…

W uroczystość Świętej Rodziny spoglądamy z troską na nasze rodziny. W centrum rodziny dziecko. Można to tłumaczyć dwojako. Może być tak, że dziecko staje się „królem”… Może być jednak inaczej. Jak uczy Święta Rodzina z Nazaretu, Jezus był w centrum, ale On był posłuszny swoim rodzicom.

Mądrość płynąca z wiary. Taka, która jest niezależna od okresu czasu, zmieniających się ideologii czy mód. Wiara nam mówi: Jezus w centrum rodziny.

Pokolenia się zmieniają, ale błędy zostają te same. Tylko w nowych „opakowaniach”. Jaka częsta postawa ludzi, którzy zawierają sakrament małżeństwa? Bo sakrament to świadome zaproszenie do miłości dwojga ludzi Jezusa: miłość Wcielona, która zamieszkała między nami. Czy jednak ci małżonkowie rzeczywiście zapraszają Jezusa do swojego życia. Czy nie traktują Go jako jednego z gości więcej na swoim weselu. A potem zdają się mówić: jeśli chcesz, możesz (masz!) ochraniać nasz dom przed złem. Ale do środka Cię nie wpuścimy. Sami będziemy sobie urządzać nasze życie. (czy sami – nie! wg mody tego świata, której na imię konsumpcja, egoizm, brak wartości – w ostateczności: brak wiary).

My starsi mówimy: w naszych czasach tak nie było. Przepis na udane małżeństwo. Jubileusz 50-lecia. Zapytani o przepis na pół wieku życia razem, życia zgodnego, i teraz zgodnie odpowiadają: jak się pobieraliśmy istniała wtedy zasada, że rzeczy zepsute się naprawia, a nie wyrzuca. I tej zasady trzymaliśmy się całe nasze życie.

A w dzisiejszym świecie miłość jest bardzo zagrożona; ponieważ wielu stara się własny egoizm nazywać miłością, stąd będzie zwalczać miłość prawdziwą: ośmieszać ją, kpić szydersko, wynaturzać, itp.

Rodzina szkołą cierpliwej miłości. Dzisiejsza Liturgia Słowa zwraca uwagę na dwie podstawowe zasady, jakie powinny panować w katolickim domu. Są one swego rodzaju kanonem, który obowiązuje nie tylko w chrześcijańskich rodzinach.

Pierwszą z nich jest miłość, na którą wskazuje św. Paweł w odczytanym przed chwilą fragmencie z Listu do Kolosan (Kol 3,12-21). Jej owocem jest serdeczne współczucie, dobroć, pokora, cichość, cierpliwość i wybaczenie (por. Kol 3,12-13). Na tym fundamencie miłości budujmy prawdziwie rodzinną atmosferę. Ona też ostatecznie kształtuje nasze relacje w rodzinie. „I bądźcie wdzięczni„.

Drugą zasadą, na którą zwraca uwagę autor Księgi Syracydesa (Syr 3,2-6.12-14), jest cześć i szacunek okazywany rodzicom oraz odpowiedzialność za rodzinę. Pierwszymi, którzy uczą tych wartości są sami rodzice, podejmujący trud tworzenia prawdziwego domu. „Synu, wspomagaj swego ojca w starości„. Wielu spośród tu obecnych daje świadectwo, że te słowa rozumie i nimi żyje, opiekując się swoimi starszymi rodzicami. Świadectwo, które w sercach nas wszystkich wzbudza wielkie dziękczynienie.

Rodzina szkołą tradycji. GN ostatni, wywiad z aktorem Franciszkiem Pieczką: Oparcie w rodzinie jest ważniejsze od wszystkich moich ról – mówi Franciszek Pieczka, który zagrał ich ponad pięćset. – Dziś nie ma tyle czasu na zatrzymanie, brak więzi, które mają wielką siłę – uważa. Urodziłem się na Górnym Śląsku, w Godowie nad Olzą. Po każdej Mszy niedzielnej ciotki i wujkowie siadali w altance przy naszym domu i zaczynali opowiadać. Chłonęliśmy ich refleksje, czując, jak zatrzymują czas. – Dziękuję Bogu, że mam taki dom, opiekuńczą, głęboko wierzącą synową i dobrego syna. – Kiedy rozmawiam sobie z Panem Bogiem, proszę, że dał mi wiarę, jaką mieli moi rodzice…. Wiara daje uspokojenie, dlatego jestem spokojny, bo wiem, że życie nie kończy się tu, na ziemi.

Przekazywanie życia. Nie tylko w sensie dosłownym, fizycznym, ale również we wszystkich jego aspektach: przekaz wiary (duchowy); przekaz tradycji (społeczny, narodowy). Naród to też rodzina. Stare tradycje pozwalają budować nowe, jednoczą, są nośnikiem wartości.

Kard. Sarah: „Kryzys pamięci może zrodzić tylko kryzys kultury. Warunkiem postępu jest przekazywanie doświadczeń z przeszłości. Fizycznie i ontologicznie człowiek jest związany z historią tych, którzy go poprzedzili. Społeczeństwo, które odrzuca przeszłość, odcina się od swojej przyszłości. Jest społeczeństwem martwym, społeczeństwem pozbawionym pamięci, społeczeństwem zabranym przez chorobę Alzheimera” (Wieczór się zbliża i dzień już się chyli, s. 272)

Dziś wszyscy potrzebujemy uczyć się od Świętej Rodziny. Bo wszystkim leży na sercu dobro rodziny czyli nasza przyszłość. Możemy uczyć się jedności w wierze, która od Zwiastowania zawsze ich łączyła. Ani doświadczenia, prześladowania czy wygnanie ich nie rozdzieliły. Uczyć się dawania dzieciom wolności, gdy przychodzi czas ich życiowej misji. Dbać, by w centrum każdej jedności była osoba Syna Bożego. W centrum Dziecko – Syn Boży Wcielony.