Zgodnie z sugestią ks. Proboszcza nastąpi zmiana kolejności głoszonych przez nas konferencji. Zobowiązuje nas do tego powaga sytuacji domagająca się wprowadzenia pewnych zmian, które wydają się być najbardziej konieczne w realiach naszej parafii, takich które nie mogą już dłużej czekać na omówienie. Dzisiaj skupimy się na przekazywaniu znaku pokoju, natomiast w kolejnej katechezie będziemy chcieli przedstawić zasady wchodzenia i poruszania się po kościele. Po tych dwóch konferencjach wrócimy do pierwotnego planu i zechcemy wspólnie pochylić się nad naszą modlitwę jaką jest Eucharystia.
W tym miejscu bardzo gorąco prosimy w imieniu swoim i Ks. Proboszcza aby dla dobra całego naszego zgromadzenia liturgicznego, wsłuchać się w to, co będzie przekazane i wziąć sobie to do serca. Nie mamy argumentów, którymi moglibyśmy nakazać wykonywania takiego czy innego gestu, jednak nasz cel jakim jest wspólne uczestnictwo w Eucharystii, powinno być ponad wszelkie nasze przyzwyczajenia i niechęć do zmian.
Dokument Episkopatu Polski w pkt 33 tak określają przekazywanie znaku pokoju: „Znakiem pokoju jest ukłon w stron najbliżej stojących uczestników Mszy świętej lub podanie im ręki. Ten gest wykonuje się w milczeniu lub wypowiada słowa: „Pokój Pański niech zawsze będzie z tobą” albo: „Pokój z tobą” , na co przyjmujący odpowiada: Amen. Należy jednak zachować jednolitość znaku w danym zgromadzeniu (zob. OWMR 42). Nie wolno używać formuły: „Pokój nam wszystkim”. Kapłan może przekazać znak pokoju usługującym, zawsze jednak pozostaje w prezbiterium, aby nie zakłócać celebracji. Niech uczyni podobnie, to znaczy pozostanie w prezbiterium, jeśli dla słusznej przyczyny pragnie przekazać znak pokoju niektórym wiernym. Wypada, aby każdy z umiarem przekazywał znak pokoju osobom najbliżej stojącym” (zob. OWMR 82 i 154).
Po słowach kapłana lub diakona: „Przekażcie sobie znak pokoju”, nie odpowiadamy: „Pokój nam wszystkim”! To sformułowanie jest zbyt ogólne, wskazuje na wszystkich anonimowo.
A przecież my chcemy przekazać znak pokoju każdemu człowiekowi, który nie jest anonimowy. Ktoś kto stoi podczas Mszy Świętej obok mnie to taki właśnie konkretny człowiek. Dlatego kieruję się do niego i jeśli chcę to mówię: „Pokój z Tobą” na co przyjmujący odpowiada: „Amen”. Wówczas zwracam się nie ogólnie do wszystkich, lecz osobiście do każdego indywidualnie.
Znak pokoju ma podwójne znaczenie. Po pierwsze jest to znak pojednania, ponieważ prawdziwego pokoju nie da się osiągnąć bez pojednania. A po drugie jest to znak miłości, polegający na wypełnianiu przez nas wiernych nakazu wzajemnej miłości . Przekazując sobie znak pokoju nie tylko wyrażamy gotowość przebaczenia i zgody, ale stwierdzamy, że w imię Bożej miłości już przebaczyliśmy wszystkim tym, którzy nam zawinili. Przypomnijmy sobie fragment z modlitwy „Ojcze Nasz”: „odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom” – czy właśnie nie nabierają głębszego znaczenia te słowa w omawianym przez nas geście? Tym bardziej kiedy uzmysłowimy sobie, że obrzęd pokoju następuje bezpośrednio przed przyjęciem prawdziwego Chrystusa w Komunii świętej. Takie umiejscowienie znaku pokoju podkreśla potrzebę zjednoczenia w miłości braterskiej zanim dokona się nasze zjednoczenie eucharystyczne z Bogiem w Komunii św.
Nasze przygotowywanie do Komunii, sprawia że stajemy się tymi, którzy wprowadzają pokój na wzór samego Jezusa Chrystusa, który nazywał szczęśliwymi tych, którzy wprowadzają pokój, dodając „albowiem oni będą nazywani synami Bożymi” (Mt 5,9). Ten prosty gest, buduje i wzmacnia w nas świadomość, że wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi.
Znak pokoju przekazujemy sobie poprzez podanie dłoni lub skinięcie głową. Nie trzeba w tym czasie biegać po kościele, żeby każdemu z obecnych ten znak przekazać. Znak pokoju nie staje się bardziej wartościowy przez to, ilu osobom uściśniemy dłoń. Dlatego po wezwaniu do przekazania znaku pokoju „wymieńmy się” tym znakiem z tymi, którzy stoją najbliżej nas. „Niech twój uścisk dłoni nie będzie jedynie formalnym, lecz autentycznie serdecznym i przyjacielskim gestem. Przekaż go tak, jakbyś przekazywał go samemu Chrystusowi”. (DvH)
„Pan stanął przy mnie i wzmocnił mnie” (Łk 4.17). I ja mogę być znakiem łaskawej obecności Pana, który przychodzi. Mogę stawać się lekarstwem na rany i bóle człowieka. „Zwłaszcza w realiach świata, który żyje bez Boga. A tam gdzie brak Boga, brak jest pokoju. Na nic zda się użalanie nad światem, nad ludźmi, których życie jest ugorem. Najpierw trzeba dbać o swoją bliskość z Jezusem. Ciągle przekonywać się, że to nie moja zaradność, ale Jego obecność może dać pokój pośród największych utrapień” (J.L.)
„Ilekroć życzysz komuś pokoju, pomyśl o miłości, jaką darzy go Chrystus: umarł na krzyżu, aby ta osoba także stała się Bożym dzieckiem .”(DvH)
W Dokumentach Episkopatu Polski mowa jest o tym, aby kapłan nie opuszczał prezbiterium i nie podchodził do wiernych, aby przekazać znak pokoju.
Celebrans nie powinien odchodzić od ołtarza. Wymieniony dokument mówi o tym, żeby nie zakłócać celebracji, jest to oczywiste. Raczej każdy wierny chciałby w tym momencie uścisnąć dłoń kapłana działającego w imieniu Jezusa Chrystusa (in persona Christi). Wyobraźmy sobie zamieszanie z tym związane. Musimy mieć również świadomość tego, że na ołtarzu jest żywy Jezus Chrystus- tam nie ma już hostii, ani wina. Kapłanowi nie wolno zostawić Jezusa samego, dlatego, że chce być przy Nim oraz żeby Go chronić przed ewentualnym zagrożeniem – np. niepowołana osoba opróżni kielich lub popełni inne świętokradztwo.
